Twoja przeglądarka Internet Explorer 6 nie obsługuje niektórych elementów serwisu. Wskazana jest aktualizacja.
 
 

   baner2

Twoje dane nie będą nikomu udostępniane! Zapisując się zgadzasz się z warunkami polityki prywatności.

W prezencie otrzymujesz raport pdf SKUTECZNE CV !

 
 

jcc logo kolumna

Biuletyn Zmiana Zawodowa




 

Twoje dane nie będą nikomu udostępniane! Zapisując się zgadzasz się z warunkami polityki prywatności.

Znajdziesz nas na

ico facebook ico tweeter ico in

Fascynująca wiedza o mózgu

mozg a zmianazawodowaWiedza o tym jak działa najważniejszy organ naszego organizmu, mam oczywiście na myśli mózg, jest dziedziną rozwijającą się w ostatnich latach z zawrotną szybkością. Jednocześnie potoczna świadomość tego, jak funkcjonowanie mózgu wpływa na nasze zachowanie, myślenie i odczuwanie oraz jakie praktyczne konsekwencje z tego wypływają, ciągle nie jest duża. To z pewnością będzie się zmieniać, bo świadomość w tym zakresie, może wydatnie poprawić nasze codzienne funkcjonowanie i doprowadzić do zmiany niekorzystnych nawyków nie tylko w procesie poszukiwania pracy i projektowaniu oraz wdrażaniu zmiany zawodowej.

 

Przeważająca większość z nas nigdy nie miała okazji uczyć się tego w szkole. Ja akurat kończyłam psychologię w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (zabrzmiało jakbym miała sto lat...;) i wtedy wiedza o mózgu była jeszcze w powijakach. To pewnie się przyczyniło do mojego zainteresowania tematem i chęci poszerzenia horyzontów. Wyjątkowo pomocna w tym okazała się książka Davida Rocka, którą ostatnio czytałam, "Your Brain at Work" wydane przez HarperCollins (polskie wydanie Twój mózg w działaniu - Dom Wydawniczy REBIS, 2014). Autor zachęca w niej między innymi do odkrywania swojego mózgu, tego jakie mamy związane z nim ograniczenia i jak sobie z nimi radzić, w szeroki sposób odwołując się do najnowszych badań w dziedzinie neuropsychologii i nauk pokrewnych.

 

Czytanie tej książki spowodowało u mnie wzrost dopaminy, substancji chemicznej wydzielającej się wtedy, gdy coś nas zainteresuje, pojawi się coś nowego. I wtedy funkcjonowanie poznawcze jest łatwiejsze. Myślę, że każdy z nas miał okazję się o tym przekonać. Jeśli by książka napisana była trudnym językiem, wymagała dużego skupienia, być może bym się zniechęciła, pojawiłoby się zmęczenie umysłu (kora przedczołowa byłaby przeciążona)  i brak motywacji do kontynuowania lektury. Na szczęście tak nie było. Każdy rozdział zawierał nowe interesujące i praktyczne informacje (to akurat dla mnie jest ważne), język zrozumiały i powtarzający się schemat ułożenia treści, który ułatwiał czytanie. Teraz dopiero widzę, że autor zastosował wiedzę o mózgu już w momencie projektowania książki. To tyle o samej książce, teraz o mózgu.

 

Dziś rano pomyślałam o tym, że wypróbuję strategie uwzględniające w pracy mózg. Gdy usiadłam rano przy moim biurku, pierwsza rzecz, od której zaczęłam, to zastanowienie się, co jest moim absolutnym priorytetem na dziś. Wykorzystałam w ten sposób moment, kiedy mój mózg jest w najlepszej formie i kora przedczołowa, cześć mózgu odpowiedzialna za podejmowanie decyzji i rozwiązywanie problemów, najbardziej aktywna. Przyszło mi do głowy, że najważniejsze jest napisanie biuletynu. Zastanowiłam się jednak, że napisanie biuletynu czemuś służy. Chcę poprzez biuletyn utrzymywać relację z moimi dawnymi, aktualnymi i potencjalnymi klientami, dzielić się wiedzą i inspirować innych, działając jednocześnie w zgodzie z moimi wartościami. W ten sposób realizuję swoją misję życiową. Ale biuletynu by nie było, gdybym nie zajmowała się tym zawodowo. Pomyślałam, że prowadzę działalność biznesową i potrzebuję, aby ten biznes przynosił mi satysfakcjonujący dochód. W związku z tym 20 minut, które miałam do dyspozycji, przeznaczyłam na myślenie strategiczne, jaki cel chcę osiągnąć w najbliższym roku i jakie mam opcje związane z jego realizacją. To był bardzo produktywny czas. Zapisałam sobie wyniki myślenia w formie mapy, z datą i podpisem, abym łatwo mogła do tego potem wrócić. Zapisywanie odciąża nasz umysł i jednocześnie pomaga nam potem w lepszym przetwarzaniu zapisanych treści.

 

W czasie, gdy pracowałam umysłowo, wyłączyłam telefon i nie włączałam komputera, żeby mnie nic nie rozpraszało. Dałam sobie swój nalepszy czas, aby skoncentrować się nad tym, co jest dla mnie naprawdę ważne. Zadbałam, aby żadne dystraktory zewnętrzne ani wewnętrzne nie przeszkadzały mi. Rozpraszacze zewnętrzne to w moim przypadku, najczęściej telefon i komputer, albo dziecko, które wchodzi do mojego gabinetu, gdy czegoś potrzebuje (prowadzę biuro w domu). Rozpraszacze wewnętrzne są trudniejsze do ujarzmienia. Pojawiły mi się myśli o czymś innym, co mam do zrobienia. Te myśli szybko zapisywałam na kartce, aby w ten sposób odciążyć tę część mózgu, która zawiaduje pamięcią. Do tego ustawiłam sobie zegarek, żeby zadzwonił po 20 minutach, gdy potrzebowałam wyjść z domu i odprowadzić córkę do szkoły. Przy okazji wzięłam psa na spacer. Podczas spaceru koncentrowałam swoją uwagę na rozmowie z córką, od czasu do czasu przełączając uwagę na psa, gdy tego wymagała sytuacja.  Zasady związane z wykonywaniem kilku czynności naraz też mają swoje uzasadnienie w pracy mózgu i gdy nie są to czynności rutynowe, automatyczne, mózg potrzebuje przełączać uwagę z jednej czynności na drugą i sporo energii przez to się wytraca. Niby już dawno wiedziałam, że "multitasking" nie jest efektywny, ale ciągle miałam wątpliwości, bo przecież świetnie daję sobie radę w kuchni wykonując czynności równolegle. Zresztą takie podejście jest nieodzowne, gdy jest się mamą trójki dzieci. Podczas czytania książki Rocka wreszcie poukładałam sobie w głowie, jak to wszystko działa. W drodze powrotnej do domu, zajęłam się oddzwanianiem do osób, które chciały się ze mną skontaktować wcześniej. Może jednak traci na tym pies, że mu w ten sposób poświęcam mniej uwagi ciągle stosując wielozadaniowość? W efekcie, gdy wróciłam do biurka miałam za sobą półgodzinny spacer na powietrzu, a więc nastąpiło pobudzenie kory ruchowej, tlen i glukoza dostarczyły tam sporo nowej energii. Podczas spaceru miałam także spokojny czas, aby przeanalizować działanie mózgu. Dzięki temu pojawił się u mnie dobry humor (zwyżka serotoniny) i dobra forma psychiczna (odpowiednie pobudzenie kory przedczołowej potrzebne do pracy).

 

Po zjedzeniu energetycznej przekąski i zaopatrzeniu się w wodę, usiadłam do pisania biuletynu. Ustawiłam sobie czas, aby pisać tekst w blokach półgodzinnych z krótkimi przerwami na regenerację. Po pewnym czasie pracy zadzwonił kolega, więc mogłam zrobić sobie przerwę na luźną pogawędkę. W momencie, gdy rozmawiamy z kimś, kogo znamy i lubimy, uwalniają się kolejne substancje chemiczne, które pomagają nam w pracy (wzrost poziomu dopaminy i oksytocyny zwiększa nasze odczuwanie szczęścia). Poza tym otaczanie się ludźmi, do których mamy zaufanie, powoduje, że możemy na głos wypowiadać swoje myśli, zyskiwać nową perspektywę patrzenia na problemy, przetwarzać informacje w szerszy sposób niż pozostając w samotności. Tych korzyści jest cała masa.

 

Przyglądanie się sobie i temu, jakie myśli i emocje we mnie się pojawiają, oraz jakie wiążą się z nimi aktywności w mózgu, było tego ranka bardzo fascynującym dla mnie zajęciem. Przy okazji spisałam sobie kwestie, które chcę dalej zgłębić, gdzie nadal brakuje mi wiedzy. Wiem, że w poszukiwaniu pracy i przechodzeniu przez zmianę zawodową, bardzo jest ważne, aby poznać swój mózg i mieć w nim sprzymierzeńca, a nie wroga. Temat jest szalenie ważny i jednocześnie bardzo obszerny. Będę starała się małymi krokami go przybliżać, w pracy z klientami, a także na łamach biuletynu ZMIANA ZAWODOWA. Wiele miejsca poświęciłam wcześniej potrzebie odkrywania siebie. Pisałam także o wspieraniu swojego mózgu (Zadbaj o swój mózg). Wygląda na to, że jest to dużo ważniejsze, niż by się mogło wydawać, aby móc naprawdę dobrze sobie radzić w życiu. Wiele naprawdę zależy od nas!

 

Wykorzystanie źródła:

Rock D. Your brain at work : strategies for overcoming distraction, ragaining focus, and working smarter all day long, Nowy York: HarperCollins Publishers, 2009.

Ostatnia aktualizacja: 07.12.2016

Blog

RODO

Od dziś wchodzi w życie ustawa o ochronie danych osobowych. W związku z tym zapraszamy do zapoznania się z najnowszą polityką prywatności dla subskrybentów biuletynu ZMIANA ZAWODOWA.PL.

Warsztat W PÓŁ DROGI

Wiedza

Zarządzanie czasem czyli jak zmobilizować się do działania?

 

Każdy z pewnością może sobie przypomnieć taki czas, gdy wszystko szło jak po grudzie, gdy nic się nie chciało, brakowało energii. Tak jakby nam ktoś poluzował korek i energia powoli z nas wypływała jak woda z wanny.  I o ile sytuacja nie ma charakteru chronicznego, gdy trzeba jak najszybciej udać się po pomoc do specjalisty, to dobre nawyki związane z organizacją czasu, mobilizacją oraz samodyscypliną z pewnością mogą zdziałać cuda w takich momentach.

 

W pierwszym artykule z tego cyklu ("Produktywność czyli jak najpełniej wykorzystać swój czas") wspomniałam, że coś takiego jak zarządzanie czasem zwyczajnie nie istnieje, bo nie mamy wpływu na upływ czasu. Możemy jednak umiejętnie podejmować lub ograniczać niektóre swoje aktywności, aby jak najpełniej wykorzystać minuty, godziny, dni, miesiące i lata, które są nam dane. Wtedy mówimy o zarządzaniu sobą w czasie, a nie o zarzadzaniu czasem.

Jak uniknąć toksyn związanych z porównywaniem się z innymi - 6 prostych sposobów

Od jakiegoś czasu pracuję indywidualnie i grupowo z kobietami planujących powrót do pracy zawodowej po przerwie związanej z dziećmi. Rozmawiamy o trudnościach, które napotykają na swojej drodze i jednocześnie odkrywamy kapitał, który drzemie w środku każdej z nich. Jedną z ważnych kwestii, która utrudnia nam odważne wprowadzenie w życie zmian, do których nam rwie się dusza, jest zjawisko porównywania się z innymi. Jak mogę zostać nauczycielką i pracować z dziećmi, gdy wcześniej pracowałam w super ważnym banku albo skończyłam prestiżową Akademię Arcyważnych Sztuk? Przecież to nie mieści się w głowie moim rodzicom czy mojemu mężowi. Co pomyślą o tym koledzy z dawnej pracy? Zadaję wtedy pytanie: a czego Ty dla siebie pragniesz?

 

Porównywanie z innymi może mieć plusy. Może motywować nas do lepszej pracy, większego wysiłku, albo uspokajać nas, gdy nasze własne problemy, w porównaniu z bolączkami innych, wydają się całkowice błahe.

 

Jednak dużo częściej, porównywanie z innymi może dostarczać nam niebezpiecznych "toksyn", które zatruwają nas od środka. W badanich psychologicznych okazuje się, że im ktoś wewnętrznie czuje się szczęśliwszy, tym mniej zwraca uwagę, na to czy lepiej, czy gorzej wypadł od drugiego, nie przywiązuje do tego porównywania aż takiej wagi. Odwrotnie ma się rzecz z osobami wewnętrznie poranionymi i nieszczęśliwymi. Oceniają one siebie częściej według standardów innych osób, a nie własnych, bardziej frustrują ich lepsze wyniki kolegi czy koleżanki. Takie porównywanie może łączyć się dla nich z bardzo nieprzyjemnymi konsekwencjami.

 

Wydaje się, że kluczem może być nauczenie się, że nasze własne standardy oceny są przynajmniej równie ważne jak standardy innych osób wokół nas.  Jak bronić się przed toksynami związanymi z porównywaniem się z innymi?


 

banner gotowy na coaching

© Copyright 2011-2018 - JC Coaching Justyna Ciećwierz