Twoja przeglądarka Internet Explorer 6 nie obsługuje niektórych elementów serwisu. Wskazana jest aktualizacja.
 
 

   baner2

Twoje dane nie będą nikomu udostępniane! Zapisując się zgadzasz się z warunkami polityki prywatności.

W prezencie otrzymujesz raport pdf SKUTECZNE CV !

 
 

jcc logo kolumna

Biuletyn Zmiana Zawodowa




 

Twoje dane nie będą nikomu udostępniane! Zapisując się zgadzasz się z warunkami polityki prywatności.

Znajdziesz nas na

ico facebook ico tweeter ico in

Jak kształtować pasje u dzieci - o metodzie Suzuki

Dziś o ważnej roli kształtowania pasji u dzieci w procesie wychowania i o metodzie Suzuki, której jestem gorącą zwolenniczką.

 

Jako coach kariery czasem rozmawiam z ludźmi dorosłymi, którzy w młodości zostali "ukierunkowani" przez rodziców, w najlepszej wierze, żeby było im dobrze w życiu, żeby mieli na chleb, ale czasem niezgodnie z ich wewnętrznymi pasjami, motywacjami i zainteresowaniami. W efekcie, po latach dochodzą do wniosku, że czują się niespełnieni, nieszczęśliwi, czasem wręcz wyrażają potrzebę radykalnej zmiany swojej kariery zawodowej.


Jako mama trójki dzieci, stosunkowo jeszcze małych, mam okazję z bliska przyglądać się dziecięcym fascynacjom i marzeniom. Wiem, że to już w dzieciństwie wszystko się zaczyna i w dużej mierze to od odpowiedniego wychowania zależy, jak potem ułoży się życie młodego człowieka. Być może moje zainteresowania zawodowe sprawiają, że rozmowy o tym, co sprawia nam przyjemność, w czym się dobrze czujemy, co nas fascynuje, często toczą się w naszym domu. Jestem świadoma, że oboje z mężem jesteśmy na początku tej ścieżki - co zadziałało w wychowaniu, a co nie, będziemy mogli stwierdzić kiedyś po latach. To co możemy zrobić teraz, to podążać za dziećmi w ich zainteresowaniach i zabawach, a także tworzyć środowisko, w którym mogą się jak najlepiej rozwijać. Czasem zwyczajnie nie przeszkadzać maluchowi lub nastolatkowi w realizowaniu siebie. Ale nie tylko to. Okazuje się, że i my sami możemy te pasje dzieci podzielać, czerpać z nich radość i przez to wzajemnie się wspierać.


Taką wspólną przestrzenią w przypadku mojej rodziny okazała się muzyka. Wszystko zaczęło się od tego, że 4 lata temu moja najstarsza córka zapragnęła grać na skrzypcach. Sama nie mając z tym absolutnie żadnego doświadczenia, zaczęłam szperać po internecie zastanawiając się, jak mogłabym jej w tym pomóc. Objawieniem okazała się szkoła Suzuki (nie mylić z marką samochodu, motocykla czy producentem sprzętu elektronicznego ;). Jest to filozofia kształcenia talentu u bardzo małych dzieci (nawet 2-3 letnich) w oparciu o metodę Języka Ojczystego, której twórcą jest Shinichi Suzuki - światowej sławy japoński skrzypek i pedagog.


Metoda Suzuki zakłada, że:
1) każde dziecko może nauczyć się grać na instrumencie,
2) rodzic uczy się grać razem z dzieckiem,
3) proces uczenia się odbywa się poprzez oswajanie, osłuchiwanie się z muzyką (niepotrzebne są nuty, przynajmniej na początku),
4) następuje naturalne modelowanie zachowań przez rodziców czy rodzeństwo,
5) ważniejsze jest wzmacnianie niż ocenianie, chwalenie niż krytykowanie, zabawa niż "przykręcanie śruby".


"Moje serce przepełnione jest pragnieniem, by uczynić wszystkie dzieci na świecie dobrymi, szczęśliwymi ludźmi o nieprzeciętnych zdolnościach. Całe życie i energię poświęciłem temu celowi. Odkryłem bowiem, że każde dziecko, bez wyjątku, rodzi się z takim samym potencjałem."
- z książki S. Suzuki "Karmieni miłością" - wyd. Centrum Rozwoju Uzdolnień, W-wa, 2003.
To, co mnie urzeka w tej metodzie to fakt, że dzięki muzyce wszyscy stajemy się lepsi, i dzieci, i rodzice, i słuchacze. Właściwie dla każdego taki proces nabywania sprawności w graniu na skrzypcach, na fortepianie, gitarze, czy jeszcze innym instrumencie, w zależności od preferencji, przynosi wiele korzyści. Dzieci przekonują się o swojej sprawności, nabywają pewności siebie i wiary we własne umiejętności, uczą się wytrwałości i dyscypliny, rozwijają swoją wrażliwość, uczą się pokonywać tremę podczas publicznych wystąpień, co mogłam obserwować wczoraj na koncercie fortepianowym Suzuki, gdzie wśród występujących po raz pierwszy była nasza średnia córka...


Rodzice z kolei pokonują swoje ograniczenia, często realizują marzenia z lat dziecinnych, mają okazję do dzielenia pasji z dzieckiem, uczą się systematyczności, rozwijają swoją wrażliwość, ale także otwartość na zmiany, bo uczą się czegoś zupełnie nowego, często na początku patrząc sceptycznie, bez wiary w swoje możliwości. Co ciekawe, dość szybko okazuje się, że jest to obszar, w którym dziecko może być lepsze od rodzica, może być nauczycielem mamy lub taty, co jest akurat moim osobistym, bardzo cennym, doświadczeniem.


Metoda Suzuki rozwijania zdolności jest popularna od wielu lat w Japonii, Europie Zachodniej, w Stanach Zjednoczonych i innych częściach świata. Do Polski dotarła bodajże 8 lat temu i intensywnie się rozwija (http://www.suzuki.edu.pl/). I nie chodzi tu, tak jak przyjęło się w szkołach muzycznych, o kształcenie wirtuozów, ale wychowanie dzieci na dobrych ludzi -"jeśli dziecko od dnia narodzin słyszy piękną muzykę, a później uczy się grać, będzie wrażliwe, zdyscyplinowane i wytrzymałe. I będzie miało piękną duszę...Gdyby wszystkie narody tak właśnie wychowywały dzieci, może nie byłoby wojen" (S.Suzuki).


A jakie są twoje odkrycia związane z kształtowaniem pasji ? Zapraszam do podzielenia się swoimi przemyśleniami.


 

banner gotowy na coaching

© Copyright 2011-2017 - JC Coaching Justyna Ciećwierz